akwarela zanieczyszczona, umierająca planeta
 

Przemierzając Układ Słoneczny

czyli już przy końcu męczącej podróży, zmysłom moim ukazała się zanieczyszczona, umierająca planeta. Jako, że formy wtedy jeszcze nie posiadałam, a na pewno nie formy powszechnie w tych stronach znanej, widziałam mentalnie promieniowanie i ogólnie rzecz ujmując degradowanie. Jak również też degenerowanie.
Zaskoczyły mnie wielce dymy powszechne, smolenia i smogi, jak również pędzące, wysokoenergetyczne cząstki i energie. Olbrzymie pustynie, świateł migotanie.  Widziałam i szarość miast, miast kolorów zieleni. Tyle się słyszy o różnorodności gatunkowej Ziemi.
Zdumiały mnie też instrumenty fruwające, mierzące, fotografujące i rakiety rozmaite, satelity, łaziki, i wyobraźcie sobie – kosmonauci nawet.
Jak to się dzieje, że jako ludzkość wkładamy tyle środków, finansowych i umysłowych w eksplorację kosmosu? Skąd idee misji na Marsa się biorą? Skąd dalekie podróże machin fantazyjnych i mierzących. Czy nie mamy dość problemów tu? Interesuje się Człowiek życiem pozaziemskim. Wodą, lodem, bakteriami odpornymi na niską temperaturę i kwasy. A tak poza tym jak jeszcze zdobyciem władzy i bogactwa. A potem jak je, broń boże wykorzystać dla dobra i równości, lecz pomnożyć.
Tymczasem organizmy z krwi i kości wymierają, głodują, zanikają, globalizują, marzną i zabijają, Ostatnio jeszcze toną. Toną na statkach i toną w domach. Idą na dno w morzu śmieci.
Z pragnienia umierają, w domach z azbestu i odpadów żyją, potomstwo wychowują. WTF?
 
Pisząc to oczywiście już kształt mam, wiecie sami, całkiem zwierzęcy. Kolory chwytam i na papier przelewam.
Oto niewielki efekt tego przeżycia.
Akwarela. O tym co i jak unosi się nad Ziemią oraz czym się staje zamiast do Czego dążyć.